W zeszłym tygodniu stuknęła mi szesnastka. Bez szału, bez fajerwerk, bez wielgachnego tortu, ale stuknęła. I w tym dniu odezwali się wszyscy "przyjaciele", którym o moich urodzinach przypomniała cudowna aplikacja facebook'a. No i się zaczęło: "najlepszego", "stówka", "sto", "naj", "100 lat". Takie oto wartościowe, płynące prosto z serca życzenia otrzymałem. Nie ma się co dziwić, że stać ich było tylko na tyle, skoro mijając mnie na ulicy nie odpowiedzieliby na "cześć". Skoro jestem dla nich tak mało znaczącą osobą, to w takim razie nasuwa się pytanie po co w ogóle cokolwiek pisać? Niektórzy podobno "chcieli być mili". Jak można być przekonanym, że takie życzenia sprawią komuś przyjemność?! Inni usprawiedliwiali się, że "tak się pisze na fb", "XXI wiek, takie czasy". Rozumiem, że "takie czasy", ale uważam, że trzeba zachować swój rozum. Jest jeszcze jeden rodzaj ludzi - przyjaciele wszystkich. To jest dość ciężki przypadek. Tacy osobnicy codziennie skrupulatnie zasiadają przed monitorem i sprawdzają, czy ktoś ma urodziny i nie zwracając uwagi kto ma swoje święto w danym dniu piszą wspomniane wcześniej wypociny. Może to ja robię z igły widły? Może nie potrzebnie się przejmuję? Może tak po prostu "pisze się na fb" i nie ma w tym nic złego oraz niepokojącego?
photos Malwina . h&m ramones and backpack . sh blouse and jeans . zara t-shirt . new yorker full cap . 17 gortz shoes

































